Tej książki nie można odłożyć.

Zaczniesz czytać i wchodzisz w Trzy światy - pełen niedomówień świat metafizyczny; świat w znaczeniu dosłownym, po którym podróżują bohaterowie powieści, i świat podłych rozgrywek, intryg, trudnych do rozwiązania dla Maryśki, Mateusza i Rafała. Jest jeszcze czwarty świat, w którym lubicie się poruszać, świat gier, ale nie tylko komputerowych. Pozornie pozostaje on na uboczu problemów i akcji, a jednak staje się kluczem i ratunkiem.

"Przed nimi otworzyło się niebo. W fioletowej poświacie zawieszona była Ziemia, wielka, błękitna kula z zarysami mórz i kontynentów". Tak rozpoczyna się gra wszech czasów, przez którą Maryśka, rozpuszczona, lecz sympatyczna jedynaczka, pewnej czerwcowej nocy otwiera oczy i dowiaduje się, że musi uciekać. Z jednym plecakiem, ukradkiem, wyrusza w nieznane, byle dalej od swojego domu, od miasta, w którym mieszka, od przyjaciół. Tajemnica ukrywana przez ojca Maryśki staje się przyczyną rodzinnego kataklizmu, lecz w konsekwencji za jej sprawą udaje się wyjaśnić zagadki z przeszłości.